sobota, 1 kwietnia 2017

JUŻ MNIE NIE OSZUKASZ - HARLAN COBEN



Nigdy nie ukrywałam jak bardzo uwielbiam Cobena, znam go już od tylu lat, że stał się stałym elementem mojego życia. Wybaczałam mu każdą słabszą książkę, każdy tak bardzo kpiący z czytelnika zwrot akcji, wybaczałam, gdy wykorzystywał moją naiwność i krzywdził bohaterów, którym kibicowałam. Dziś też jestem zmuszona mu wybaczyć. Wybaczyć to, że napisał tak rewelacyjną, nieprzewidywalną i wbijającą w fotel powieść i zmusił mnie do uśmiechu nad własną niedomyślnością podczas czytania zakończenia.



Maya Stern, zawodowy żołnierz w stanie spoczynku w tragiczny dzień zostaje wdową i samotną matką. Mąż Mai pada ofiarą napadu rabunkowego i ginie w równie straszny sposób jak przed laty jej starsza siostra. Osamotniona Maya chcąc zwiększyć kontrolę nad bezpieczeństwem swojej dwuletniej córki montuje w mieszkaniu ukrytą kamerę. Na jednym z nagrań niespodziewanie dostrzega bawiącego się z dziewczynką mężczyznę. Zszokowana rozpoznaje w nim swojego nieżyjącego już męża.

czwartek, 23 marca 2017

KRAWĘDŹ WIECZNOŚCI - KEN FOLLETT



Kilka lat temu, pewien kolega ze studiów zaznajomił mnie z koncepcją „pozytywnego rozczarowania”. Tłumaczył, że oczekiwanie niekorzystnych wyników może skutkować radością związaną z pozytywnym rezultatem, radosnym więc, nie mniej jednak sprzecznym ze spodziewanym. W literaturze zawód i niedosyt zdarzają się często, nie tylko wśród pisarzy zwyczajnie kiepskich, ale i wśród autorów utalentowanych, często wyjątkowo płodnych w swej twórczości, nie mających jednak daru utrzymywania wciąż tego samego, dobrego poziomu. Czy jednak w książkowej społeczności funkcjonuje również idea „pozytywnego rozczarowania”? Uważam, że tak. Na szczęście! I mam na to dobry przykład. Follett zaintrygował mnie „Niebezpieczną Fortuną”, zniechęcił infantylną „Zamiecią”, zachwycił monumentalnym „Upadkiem” i wspaniałym „Kluczem do Rebeki”, w końcu niezwykle zawiódł „Zimą Świata”. Nie chcąc po drugim już przeczytanym tomie rezygnować z trylogii sięgnęłam po „Krawędź wieczności”. W zaledwie kilka dni przeczytałam ponad 1100 stron tej powieści. I bardzo pozytywnie się rozczarowałam. 


W ostatniej już części trylogii „Stulecie” przedstawione zostają losy świata od lat powojennych do upadku komunizmu w Europie. W różnych krajach dzieci bohaterów „Zimy Świata” próbują układać swoje życie. Czarnoskóry George w Ameryce walczy z rasistami o prawa mniejszości, Berlińczyk Wally snuje plany o przedostaniu się na stronę zachodnią, radziecka dziennikarka Tania współtworzy buntownicze pismo w czasie, gdy jej brat Dimka pnie się po szczeblach kariery na Kremlu. Ich oczami obserwujemy kryzys Kubański, zamach na Kennedy’ego, wojnę w Wietnamie i zmiany jakie przechodzi blok wschodni. Płyną lata, ktoś się rodzi, a ktoś odchodzi na zawsze. Świat nieustannie się przeobraża.

niedziela, 12 marca 2017

POTWORNY REGIMENT - TERRY PRATCHETT



Czas mija niepostrzeżenie i dziś obchodzimy już drugą rocznicę śmierci niezwykłego, jedynego w swoim rodzaju pisarza jakim był Terry Pratchett. Chyba nikt, kto kiedykolwiek miał przed oczami jedną z jego powieści, nie odmówi mu zachwytów nad ogromną wyobraźnią, talentem i zdolnością tworzenia niepowtarzalnych postaci i światów. Był autorem bardzo płodnym, pozostawił po sobie kilkadziesiąt książek w tym ponad czterdzieści części przedstawiających historię fikcyjnego Dysku, płaskiego świata spoczywającego na grzbietach czterech słoni stojących na skorupie wielkiego żółwia. Dziś krótko chciałabym opowiedzieć o jednej z odsłon Świata Dysku, części mojego ulubionego cyklu opowiadającego o przygodach Straży Miejskiej.




Akcja powieści wyjątkowo nie toczy się w znanym czytelnikom Ankh-Morpork, ale w Borogravii, kraju od lat toczącego wojny z sąsiednimi państwami. Armia boryka się z problemami, brakuje już mężczyzn, którzy mogliby dołączyć do walki, a coraz więcej mieszkańców przekonuje się, że wbrew państwowej propagandzie, działania wojskowe prowadzą do nieuchronnej porażki. Pewnego dnia, do wojska postanawia zaciągnąć się młoda Polly, miejscowa karczmarka, której brat zaginął bez śladu podczas wojennej zawieruchy. Niestety, prawo państwowe zabrania kobietom zajmować stanowiska w armii, dziewczyna decyduje się więc przyjąć fałszywą tożsamość, ścina włosy i zaciąga się do armii jako młody mężczyzna. Trafia pod opiekę sierżanta Jackruma, toczącego wojny od zawsze, w którego oddziale znajdują się również troll, wampir, Igor i trójka młodych, niedoświadczonych rekrutów. Brak odpowiedniego sprzętu, umundurowania i krótkiego choćby szkolenia nie przeszkadza jednostce zwyciężać w potyczkach z niewielkimi grupami wrogów. Wkrótce okazuje się, że Polly nie jest jedyną żołnierką mającą swoje sekrety. W rzeczy samej, Polly okazuje się nie być jedyną żołnierką w oddziale. 

poniedziałek, 6 marca 2017

ZIMA ŚWIATA - KEN FOLLETT



Czytałam w życiu już kilka książek Folletta i z większości byłam zadowolona. To autor, który potrafi skonstruować solidną fabułę i umiejscowić w niej wszystkich bohaterów, tak by poszczególne wątki łatwo łączyły się w całość. Po kilkuletniej przerwie sięgnęłam po „Zimę Świata”, kontynuację trylogii „Stulecie” i przyznam szczerze, że mam mieszane uczucia. Nie do końca wiem, co mam o niej napisać.



Powieść przedstawia świat od czasu wielkich przemian lat trzydziestych i dojścia do władzy Hitlera, poprzez II Wojnę Światową, aż po lata powojenne. Wydarzenia w poszczególnych krajach- uczestnikach konfliktu ukazane zostały poprzez losy kilku rodzin przedstawionych już w pierwszym tomie serii. Obserwujemy wojenne lata w Ameryce, Wielkiej Brytanii, Niemczech i Rosji. Towarzyszymy bohaterom podczas bitew, ale i romansów. Wydarzenia fikcyjne mieszają się z tymi zainspirowanymi prawdziwą historią. I tu właśnie pojawia się pierwszy zgrzyt, pierwsze zaskoczenie. W całej powieści bowiem, w całej tej wojennej zawierusze w zasadzie nie istnieje coś takiego jak Polska.

piątek, 24 lutego 2017

AMERYKAŃSKA SIELANKA - PHILIP ROTH



Nie bez powodu, właśnie do Ameryki przez lata emigrowały kolejne pokolenia Europejczyków. Niegdyś był to kraj nowych możliwości, wolności i szacunku, w którym każdy przyjezdny witany był podniesioną dłonią Statuy Wolności. To z nim wiązała się obietnica dostatku i określonego miejsca w społeczeństwie, amerykański sen, sukces oferowany każdemu, kto wyciągnie po niego rękę. Dziś, z pewnością nie tylko według mnie, państwo zupełnie inne, oddalone od dawnych ideałów, podzielone, rozbite przez nieszczęścia drugiej połowy XX wieku. Sny zmieniły się w koszmary, a sukcesy w ludzkie dramaty. Upadek z piedestału, odarcie z marzeń i obraz postępującej destrukcji społeczeństwa przedstawia w swojej nagrodzonej Pulitzerem książce Philip Roth i tym sposobem zdecydowanie dotyka czytelnika. 


Seymour „Szwed” Levov, w młodości popularny i utalentowany sportowiec, dorasta i włącza się w prowadzenie rodzinnej fabryki rękawiczek. Bierze ślub z piękną Dawn, byłą miss New Jersey, zakłada rodzinę, zostaje ojcem wspaniałej Merry. Jego życie toczy się spokojnie, dostatnio i idyllicznie. Przykładny obywatel, syn, mąż, ojciec, dążący do zadowolenia każdego. Seymour nie reaguje, gdy jego nastoletnia córka przechodzi okres buntu, nie protestuje, gdy dziewczyna głośno i burzliwie wyraża sprzeciw wobec wojnie wietnamskiej i obojętności społeczeństwa. Aż do dnia, gdy w jego sielankowe życie wkracza tragedia. Merry, kierowana chęcią politycznej demonstracji dokonuje zamachu bombowego na miejscowy sklep, a w wybuchu śmierć ponosi jeden z mieszkańców. Seymour budzi się z amerykańskiego snu i próbuje odnaleźć normalność we własnym świecie, w którym wszystko wywróciło się do góry nogami.